Otóż moje pierwsze spotkanie ze sztuką ze zrozumieniem to obrazek na murze. Po przeczytaniu kilku ton książek, obejrzeniu spektakli, zachwycaniu nad Puccinim, i całym światem rockowych dźwięków, i obejrzeniu przeogromnych obrazów Malczewskiego dopiero obrazek na murze uświadomił mi, czym jest idea, czułość, ulotność, beztroska, bezkompromisowość i lejący się czas z zegarów innego malarza.
Bo kto nie zaznał goryczy ni razu, nie poczuje śmiałości i prawdy przekazu. Nie mimesis – prawdy. Ale nie tej poszukiwanej w pismach starożytnych, ale nie tych, którzy ją odrzucili, by zaświecić, ale nie tych, którzy w ogóle o niej nie wspomnieli.
Gdy śpiewasz, że płaczesz, to musisz czuć wzbierający płacz.