Nic nie może równać się z przyjaźnią najprawdziwszą – ze sobą samym. Obok nas wielu na pozór ludzi życzliwych, oddanych, pomocnych. Ale oni mają swoją granicę. Nie do pokonania jest lęk, strach, bojaźń, pełne oddanie.
Pamiętam, że gdy kiedyś czytałem Kierkegaarda, to nawet do głowy mi nie przyszło, by próbować rozumieć jego zmagania jako rozważania w duchu filozofii chrześcijańskiej.
Był właściwie Nietzscheańskim linoskoczkiem, zwłaszcza gdy stwierdził, że najważniejsza i ostateczna jest ucieczka, którą opisał jako skok w przepaść, w nieznane.
Nie możesz nawet przypuszczać, że ktoś Ci pomoże lub sam się uratujesz.
Skok w nieznane: to znowu jA.
Przepaść: to znowu jA.
Osamotniony, bez ułudy przyjaciół, bez pomocnej dłoni. Mogę tylko wybrać: ja lub JA.
Albo – albo.