Kategorie
Bez kategorii

Światowy dzień walki z chorobami psychicznymi jest codziennie

Koszmarna noc / już druga. / Wstrętne wyro i koc. / Tłamsi mnie coś, / potworne sny. / Ten telewizor syczy jak wąż. / Już nie mam sił, / aby wyłączyć go / już nie mam sił… (autor znany)

Ja: właściwie spełniony: dom, rodzina, praca, hobby. Przeczytałem sporo książek, wysłuchałem wieleset godzin łatwiej lub trudniej przyswajalnych dźwięków.

Tysiące książek, badań, powolne rozumienie funkcjonowania mózgu, emocji itd. i niestety nie daje to większej świadomości społecznej w naszym kraju. Wyraźnie rysują się trzy grupy: 1. Ci, którzy próbują rozumieć lub rozumieją; 2. Ci, którzy nie rozumieją, nie chcą rozumieć, dla których „inny” niż on sam znaczy „wariat”, „debil”, „niewychowany”, „niepełnosprawny” (pozwolę sobie nie wymieniać więcej określeń, bo mi nawet przez klawiaturę nie przechodzi); 3. Ci, którzy są w tym wszystkim zagubieni, najczęściej ludzie starsi, nie mówią nic, patrzą ukradkiem lub nie rozumieją, dlaczego ktoś traci pracę, rozwodzi się, płacze, wpada w złość bez powodu itp.

Kiedy wchodzę w interakcję z ludźmi, potrafię szybko dobrać odpowiedni cytat z piosenki. I co? I co z tego Ci, że…

Od czego się zaczyna trzęsawka wewnątrz, brak koncentracji, choleryczność, niedostosowanie się do umownych norm społecznych?

Od wyznaczenia ich tylko dla pewnej, nie wiadomo jak ustalonej, NORMALNOŚCI, PRZECIĘTNOŚCI, takiej średniej. Reszta to odchylenie. To izolacja, to margines. Nieakceptowalne.

Dwubiegunówka, osobowość borderline, spektrum autyzmu, schizofrenia, depresja.

Mam właściwie wszystko,

co docześnie mi potrzebne do egzystencji,

więc dlaczego mogę odczuwać depresję, anhedonię, przeżywać w sobie depersonalizację, derealizację.

Jak można nie wstawać z łóżka przez dwa tygodnie, jak można się nie myć, jak można odczuwać ból, gdy ktoś inny po prostu mówi?

jestem dzieckiem….

pochodzę ze środowiska patologicznego….

matka pije, ale nie bije…..

ojciec pije, ale bije….

matka nie pije, ale bije…

ojciec cały czas pije…

nie mamy pieniędzy na życie, jestem głodny, cierpię na Aspergera, ale nikt o tym nie wie, i w szkole źle się zachowuję, mówię nie na temat, dostaję niskie oceny lub wysokie – nie ma to znaczenia, bo mam Aspergera…

a matka od nas odeszła, ojciec pije albo przestał pić… bez znaczenia dla innych, a dla mnie? JA NIE WIEM, NIE ROZUMIEM

Dziś wizyta u psychoterapeutki. Matka się postarała. Taki za trzy stówy. Kilka seansów spirytystycznych i będzie lepiej. Ojciec jest bezradny. Trochę wstyd chodzić na imprezy rodzinne, do znajomych. Kurczę, nawet dodatkowy psychiatra za dwie i pół stówy nie pomaga. Okaleczenia, blizny zostają. Mama kupiła taką maść z jakiegoś koralowca czy z czegoś takiego, ale i tak ta bruzda na szyi zostaje. Ojciec to pumeksem by ją zdarł najchętniej.

Dziś 18. urodziny, a za tydzień koniec roku szkolnego. Trzydzieści wizyt u dwóch różnych psychoterapeutów, kilogram psychotropów od psychiatry. Pójdę na studia. Ojciec zaczął pić mocny alkohol, matka ma koleżanki, prowadzą firmy. Właściwie wszystko jest uporządkowane.

A depresja? Zjadła wielu i wielu jeszcze upadnie, odejdzie w niebyt rodzinny, zawodowy, społeczny. Niczego to nie zmienia, z wyjątkiem daty, bólu, płaczu, poczucia niemocy, tysiąckrotnie wymawianych w głowie myśli, że od dzisiejszego popołudnia, no może wieczora, zacznę, wrócę, już prawie zaczerpnąłem oddech, taki pierwszy, niemowlęcy… Jutro to już na pewno. Wezmę ketrel, może uda się zasnąć. Wezmę dwa, i klonkiem poprawię. Pojutrze…

Nie każdy musi być magistrem. Moja nowa „psychodynamiczna” psychoterapeutka wzięła tylko 130 złotych. Nawet nie zdążyłem powiedzieć, jak się czuję. Dostanę od niej SMS-a, gdy będzie termin.

minął tydzień…. dwa, trzy?

nie umiem wskazać, który dziś dzień tygodnia i miesiąca

fizycy mają rację, że zastanawiają się nad istotą czasu

ja czasu nie zauważam, nie odczuwam żadnych impulsów od niego płynących

czas: znowu jA

śpijcie, ot tak

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij