Jestem: ja.
Walczę, żeby nie być beznamiętnym robotem. Niektórzy wolą określenie niewolnik. Zauważyłem, że od kilku lat ludzie mówią do siebie hasłami z tabloidów i mediów elektronicznych. Nawet melodia głosu pod tym wpływem się zmienia (posłuchaj, gdy ktoś obok Ciebie powie „no, raczej”). Najlepszym przykładem powielenia melodii jest copywriterskie „to na sens” w jednej z reklam sieci komórkowej. W piosence dziwnie melorecytują, a metafory są infantylne. Nie, to nie przejaw frustracji czy narzekania ani też zdanie rozpoczynające się frazą „za moich czasów”. Tak musi być. Każdy czas na swoje środki wyrazu artystycznego i swoich odbiorców.
Może tylko mam kłopot z wszechogarniającą głupotą, merkantylizmem, wulgaryzacją i brutalnością. Medializacja tabloidowa rozmów codziennych budzi mój lęk i strach przed używaniem rozbudowanych interpretacji faktów.
Disco-polo nigdy nie wdrapie się na szczyty flamenco, fado i „corazonow” środkowej i południowej części kontynentu amerykańskiego. Ska i milusie reage nie będzie jamajskim reggae, tak jak ja nigdy nie skomponuję bluesa.
Buddho, Boże, Perunie itd. daj ludziom siłę normalności i chęci przebywania ze sobą, przyjaźni i zwykłej, lecz prawdziwej życzliwości.
I nie piszczcie już więcej o brytyjskiej rodzinie królewskiej, bo to żenujące.
Spokojnych snów, a zwłaszcza mojej nowej Patronce, Małgosi
https://patronite.pl/PLuesX/description?podgl=