Kategorie
Bez kategorii

Ciekawa, lecz krótka rozmowa z Andrzejem

Na Facebooku: ja.

Mam kolegę z zespołu, który też ma kolegę, i to nie tylko z zespołu. Tak znalazł się wspólny mianownik. Rozmowa interface to interface. O nieuchronności czegoś, o zwykłych sprawach, które ani nie cieszą, ani nie martwią. One są, bywają, przychodzą znienacka i odchodzą to wte, to wewte.

Gryzło mnie poczucie niemocy związane z kulturą szczęśliwości cywilizacji Zachodu ponad miarę. Właściwie, czy może być jakaś miara szczęścia, radości, hedonizmu, bufonady. Kluczem był dla mnie altruizm. ATAWISTYCZNY ALTRUIZM. Czyli niby pomagamy w odruchu serca, ale nasz umysł kalkuluje. Jeśli nie będzie to uzysk merkantylny albo też nikt tego nie zobaczy, to przychodzi błogie uczucie przyjemności – pomogłem, dałem itp., i ta euforia wciśnięta w siebie rozrasta się na chwilę, na dzień, na dni kilka. A potem jeszcze wspomnę: co miesiąc robię przelew na UNICEF.

A i tak to droga szybka lub powolna do umierania. Nie czuję zazdrości do tych, którzy wierzą, że im bozinka pierzynkę szykuje.

Gorzej się czuję, gdy umieranie jest kolejnym etapem umierania prowadzącym do życia. Nie-bytu (Heidegger lubił te łączniki, a po nim polubili je inni filozofowie i literaturoznawcy – gra nie-warta świeczki, bo słowa nic nie znaczą).

Andrzeju, aleś mi dziś klina zabił. Czuję się ociosany jak pieniek bez kory i soków. Ale nie myślę – cudowne uczucie. Taki momencik, okamgnienie.

To mnie nie zmieni, gdyż dziś i jutro znowu będę: ja.

Do zobaczenia po przejściu karawanu…

Niedziela i znowu ja

Dowiedziałem się właśnie, że moje posty na Instagramie i Facebooku są przesiąknięte niewiarą w osiągnięcie sukcesu, czyli zbiórki funduszy na płytę, której tematem jest dekonstrukcja boxa bluesowego. Mogę zatańczyć, zaśpiewać, rapować, zrobić sobie zdjęcie z Zenkiem, pląsać na Tik-Toku. Ale ja jestem. I jestem taki, jaki jestem. Scena jest moim żywiołem, sala wykładowa, radiowy mikrofon, gdyby ktoś mi go użyczył. Mam być kolorowy, tabloidowy. Mam emocjonalnie przerysowywać rzeczywistość. Nie jestem postacią z komiksu. Jeśli troje Patronów stało się z dnia na dzień moimi mecenasami, to znaczy, że są jeszcze wśród nas jednostki, które nie łapią się na głupotę, blichtr i kolorowe pazłotka.

Mogę być królową balu, ale co jej zostanie na drugi dzień: kac i fałszywe uwielbienie. A ja nie piję i jestem abnegatem. Jeśli ktoś nie wierzy w moją osobowość, to może spędzać czas na „Plotku”. Tam często w zajawkach „fani nie mogą wyjść z podziwu”. Mnie nie zależy na fanach, a na przyjaciołach, którzy pokręcą głową, gdy coś im nie przypadnie do gustu, a uśmiechną się wtedy, gdy dźwięki sprawią im radość. I nie będą musieli wydawać kokosów na bilety. Ważne, żebym mógł zapłacić za paliwo i napić się potem kawy, i porozmawiać o życiu, muzyce, kulturze w tych trudnych czasach, gdy disco polo jest skarbem narodowym. Wybudujmy im piękne studio z muzeum w Żelazowej Woli. Co tam Chopin, Chopin na nowo odkryty w aranżacjach Andrzeja Jagodzińskiego lub na nowo odkrywany w wirtuozerii Adama Palmy. Co tam Grażyna Bacewicz i inni. Po co nam dobra książka, skoro w każdym kiosku stoi nudny kryminał. Tam ktoś kogoś zabije, poćwiartuje i choć wiadomo od razu, o co w tym chodzi, to i tak jest lepsze od tekstów i kompozycji, przy których trzeba wysilić umysł, by zrozumieć. Katharsis nie przychodzi do nas w supranaturalistucznym serialu, w którym tnie się na oczach widzów czlowieka: o tu wątroba, tu serce, żołądek. Zlitujcie się nade mną.

Niedziela: ja. I taki sam jak zwykle – ja.

Dobranoc….

https://patronite.pl/PLuesX/description?podgl=

Kategorie
Bez kategorii

Piątek dobry na początek

Jestem: ja.

Walczę, żeby nie być beznamiętnym robotem. Niektórzy wolą określenie niewolnik. Zauważyłem, że od kilku lat ludzie mówią do siebie hasłami z tabloidów i mediów elektronicznych. Nawet melodia głosu pod tym wpływem się zmienia (posłuchaj, gdy ktoś obok Ciebie powie „no, raczej”). Najlepszym przykładem powielenia melodii jest copywriterskie „to na sens” w jednej z reklam sieci komórkowej. W piosence dziwnie melorecytują, a metafory są infantylne. Nie, to nie przejaw frustracji czy narzekania ani też zdanie rozpoczynające się frazą „za moich czasów”. Tak musi być. Każdy czas na swoje środki wyrazu artystycznego i swoich odbiorców.

Może tylko mam kłopot z wszechogarniającą głupotą, merkantylizmem, wulgaryzacją i brutalnością. Medializacja tabloidowa rozmów codziennych budzi mój lęk i strach przed używaniem rozbudowanych interpretacji faktów.

Disco-polo nigdy nie wdrapie się na szczyty flamenco, fado i „corazonow” środkowej i południowej części kontynentu amerykańskiego. Ska i milusie reage nie będzie jamajskim reggae, tak jak ja nigdy nie skomponuję bluesa.

Buddho, Boże, Perunie itd. daj ludziom siłę normalności i chęci przebywania ze sobą, przyjaźni i zwykłej, lecz prawdziwej życzliwości.

I nie piszczcie już więcej o brytyjskiej rodzinie królewskiej, bo to żenujące.

Spokojnych snów, a zwłaszcza mojej nowej Patronce, Małgosi

https://patronite.pl/PLuesX/description?podgl=

Kategorie
Bez kategorii

Crazy vintage blues by ghost

https://www.instagram.com/s/aGlnaGxpZ2h0OjE3ODkxNzE4OTg4NjI5NTgz?igshid=16yatyjgzyf9g&story_media_id=2405311837194421115_41672590574

Kategorie
Bez kategorii

Środa

W środę to nie byłem ja.

Kategorie
Bez kategorii

Poczułem emocjonalną więź z Leonem i jego przyjaźń

Prawdopodobnie jest wtorek, więc chyba ja.

Leoś to cudowny uczuciowy wilczur mojego zaprzyjaźnionego artysty lutnika – świętego Rafaela. Wielki Leon przepychał mnie tak, jakby chciał, żebyśmy razem potarzali się po trawie. Przytulilem tego pyszczka mocno. Był zadowolony. Lewe oko Leosia jest zbielale, a prawe butelkozielone w świetle ostatnich minut letniego słońca.

Przyjrzałem się pracy nad telecasterem, którego właścicielką będzie moja córka, ale myślę, że Ianek będzie tatulowi pozwalał na wydobycie kilku dźwięków. To mały eksperyment: mahoń z jasnym topem i dwoma kremowymi P90. Pojawi się też nutka rezonansowa. Top święty Rafael zabarwi na ciemnokrwisty (taki jak na zdjęciu) . Gryf chyba japończyk z datą 74, ale ponieważ ktoś potrzebował trocin na rozpałkę, to znacznie go odchudził. Taki z music mana, którego miałem kiedyś w rękach. Ta gitara na pewno zagra na płycie deConstruction of Bar’s bLues.

Byłem ciekawy, czy ktoś będzie mnie wspierał. Jestem ideowy, niekomercyjny i chyba nieinfantylny. Czuję, że niektórzy trzymają za mnie kciuki. Długo dojrzewałem do muzyki, ale nie wiem, czy dorosłem. Jutro coś innego popłynie z moich myśli

Dobranoc

Kategorie
Bez kategorii

Poniedziałek – początek nowego świata

Poniedziałek: ja.

Dziś porozmawiam z pewną mądrą Panią, która weźmie ode mnie pieniądze za rozmowę. Ciekawe, że kiedy się z kimś spotykam i próbuję mu pomóc, to nie żądam zapłaty, a nawet stawiam dobrą, aromatyczną kawę. Jeśli w filiżance ciecz nie przypomina kawy, zmieniamy lokal. U mnie jest zawsze dobra kawa. W salce prób stoją 3 moje ekspresy, w pracy przelewowy i na kapsułki, a do tego dochodzą kawiarki mokka, które ponad 100 lat temu wymyślił jakiś mądry Włoch.

Dziś ludzie obliczają dokładną żywotność pralek, lodówek itp., żeby w niedługim czasie wymienić sprzęt na lepszy model.

W epoce świetnej technologii ocynku stali karoseria samochodów podchodzi rdzą, jakby auta plakaly słodko-gorzkimi łzami, że muszą jeździć, choć tak niebezpiecznie.

Każdy szept, szelest, trzask, huk to możliwe do rozpoznania dźwięki. Symfonia popękanych gałęzi na grzybobraniu i przejeżdżający tramwaj. Czy są dźwięki najpiękniejsze – nie. Lecz zdarzają się cudowne melodie

Dobranoc…

We wtorek też ja.

Kategorie
Bez kategorii

Ucieczka do przodu

Niedziela: ja

Poniedziałek: ja

Inne dni tygodnia: też ja

Dziś jestem na Patronite i chce sprawdzić, jak we współczesności można żyć melodyjnie i estetycznie.

Lubię ludzi. Z przyjaciółmi dzielę się moją pasją do dźwięków i do języka. Którędy wyjść ze słowa? Nie wiem, ale szukam. Czasem znajduję ścieżkę w szczelinie zapomnienia siebie w muzyce. Nieliczni w to wierzę i idą obok mnie lub ze mną. Gdy powiem, napiszę, zaśpiewam -powstaje z niczego dom…

Muszę wreszcie wyjść na powierzchnię i odetchnąć własnym powietrzem w solowym projekcie. Zaśpiewam innym głosem, rozkładając na czynniki pierwsze blues box i eksperymentując z dźwiękiem, brzmieniem, modulacjami. Wszystkie partie zagram sam. Finansowanie ma pomóc w swobodnej pracy w studiu nagrań. Nie trzeba dużo mówić, trza grać. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o mnie, projekcie, to napisz przed złożeniem grosza…

Tu mój profile Patronite: Jeśli nie jest Ci obojętna kultura i sztuka i uważasz, że disco polo oraz bezmelodyjny pop to zniewolenie, to jest nas więcej. Odkryj w sobie ciekawą duszę, nie krępuj się tym, że można zobaczyć ten świat inaczej, bez mainstreamowych mediów, w których każdy manager zarabia na pięknych chłopcach i dziewczynkach, daj się ponieść niesymertryczności i wspomóż mnie wdowim groszem. Podrawiam najserdeczniej PLues deConstruktor. Tu moja strona początkowa na Patronite https://patronite.pl/PLuesX/goals?podglad-autora=

Tylko czy to ma sens?

MUZYKA JEST MOIM ŻYCIEM I TERAPIĄ – to intymne wyznanie. Wokół tych tematów będę od dziś budował narrację


A może wyślesz to info 20 swoim najlepszym znajomym?

Ciao!

Kategorie
Bez kategorii

The Journey Begins

Thanks for joining me!

Good company in a journey makes the way seem shorter. — Izaak Walton

post

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij