Poniedziałek: ja.
Dziś porozmawiam z pewną mądrą Panią, która weźmie ode mnie pieniądze za rozmowę. Ciekawe, że kiedy się z kimś spotykam i próbuję mu pomóc, to nie żądam zapłaty, a nawet stawiam dobrą, aromatyczną kawę. Jeśli w filiżance ciecz nie przypomina kawy, zmieniamy lokal. U mnie jest zawsze dobra kawa. W salce prób stoją 3 moje ekspresy, w pracy przelewowy i na kapsułki, a do tego dochodzą kawiarki mokka, które ponad 100 lat temu wymyślił jakiś mądry Włoch.
Dziś ludzie obliczają dokładną żywotność pralek, lodówek itp., żeby w niedługim czasie wymienić sprzęt na lepszy model.
W epoce świetnej technologii ocynku stali karoseria samochodów podchodzi rdzą, jakby auta plakaly słodko-gorzkimi łzami, że muszą jeździć, choć tak niebezpiecznie.
Każdy szept, szelest, trzask, huk to możliwe do rozpoznania dźwięki. Symfonia popękanych gałęzi na grzybobraniu i przejeżdżający tramwaj. Czy są dźwięki najpiękniejsze – nie. Lecz zdarzają się cudowne melodie
Dobranoc…
We wtorek też ja.